wtorek, 11 sierpnia 2015

Prolog

"Rien ne dure éternellement"
Stałam z kubkiem gorącej kawy i wpatrywałam się w świat, który został rozmazany przez strumienie deszczu spływające po szybie. Widziałam jedynie niewyraźne kontury domów stojących naprzeciwko. Lało od samego rana i nic nie wskazywało na to, aby ta ulewa miała się szybko skończyć. Gdy cztery lata temu zamieszkałam w Londynie przytłaczała mnie panująca tu atmosfera. Tęskniłam za Kalifornia i za dniami spędzonymi na zalanej słońcem plaży. To miejsce diametralnie różniło się od mojego Miasta Aniołów. Gdyby wszystkie decyzje zależały wyłącznie ode mnie, nigdy nie zdecydowałabym się zamieszkać w jednym z najbardziej deszczowych miast. Jestem tu ze względy na Russella. To on jest osobą, dla której poszłabym na koniec świata i byłabym w stanie znieść każde, nawet najgorsze warunki. Poznałam go na moich siedemnastych urodzinach. Byłam młoda i poza nim nie potrafiłam dostrzec nic innego. Do tej pory zastanawiam się, dlaczego nie kazał mi się odpieprzyć i nie załatwił sobie zakazu zbliżania się. Wtedy ja nie potrafiłam istnieć bez niego a on beze mnie. Russ jest starszy ode mnie o niespełna pięć lat. W momencie, kiedy ja uczęszczałam jeszcze do Collegu on skończył studia i chociaż wiedziałam, że ma w planach przeprowadzkę do innego miasta nie chciałam nawet przez chwilę myśleć o rozłące. Namawiał mnie wiele razy, abym rzuciła szkołę i z dnia na dzień pozostawiła swoje dotychczasowe życie. Zaślepiona uczuciami spakowałam pewnej nocy wszystkie swoje rzeczy, a następnego dnia rano, gdy zostałam sama w domu uciekłam uprzednio zostawiając rodzinie karteczkę z paroma banalnymi zdaniami i pożegnaniem. Na odwrocie zostawiłam tez nowy numer telefonu. Rodzice, parę lat później mieli do mnie wciąż żal, że tak ich potraktowałam, aczkolwiek wiedzieli, że nie muszą obawiać się o moją przyszłość, wydawało mi się że trafiłam na odpowiedniego mężczyznę.
Nagle usłyszałam ciche skrzypniecie co oznaczało, że ktoś próbował zakraść się do pokoju. Odwróciłam się w stronę wyjścia i oznaczyłam Jego. W tej samej chwili on całkowicie niczego nie świadomy z ogromnym uśmiechem spojrzał na moją twarz i oczy przepełnione rozpaczą, smutkiem i żalem.



Angie LV



poniedziałek, 2 lutego 2015

Preface

Witam wszystkich. To ja nowa osóbka całkowicie nikomu nieznana, która będzie dla was tworzyła pod pseudonimem Angelina LaVey. Szczerze nie wiem od czego mam zacząć, wiec opowiem wszystko po kolei. Pomysł na założenie tego bloga przyszedł mi do głowy w sierpniu ubiegłego roku, lecz nie potrafiłam w tamtym momencie dokładnie określić czego miałyby dotyczyć treści zamieszczane na tej stronie. Dałam sobie troszkę więcej czasu niż przypuszczałam i tak oto zmobilizowana i gotowa do działania przybywam, aby publikować rzeczy, które mnie inspirują i są dla mnie ważne, a także dzielić się z wami od czasu do czasu opowiadaniami które piszę z przerwami od około trzech lat. Mam wiele zainteresowań i wciąż podążam za czymś co pociągnie mnie w stronę nowych doznań, czy to poprzez przesłuchanie nowej piosenki, przeczytanie książki, czy też rozmowa z drugim człowiekiem. Nie jestem zbyt pewna, kiedy dodam pierwszy post dotyczący określonego tematu, ale w przeciągu najbliższych dni potaram się coś dodać.


Angie LV.