"Rien ne dure éternellement"
Stałam z kubkiem gorącej kawy i wpatrywałam się w świat, który został rozmazany przez strumienie deszczu spływające po szybie. Widziałam jedynie niewyraźne kontury domów stojących naprzeciwko. Lało od samego rana i nic nie wskazywało na to, aby ta ulewa miała się szybko skończyć. Gdy cztery lata temu zamieszkałam w Londynie przytłaczała mnie panująca tu atmosfera. Tęskniłam za Kalifornia i za dniami spędzonymi na zalanej słońcem plaży. To miejsce diametralnie różniło się od mojego Miasta Aniołów. Gdyby wszystkie decyzje zależały wyłącznie ode mnie, nigdy nie zdecydowałabym się zamieszkać w jednym z najbardziej deszczowych miast. Jestem tu ze względy na Russella. To on jest osobą, dla której poszłabym na koniec świata i byłabym w stanie znieść każde, nawet najgorsze warunki. Poznałam go na moich siedemnastych urodzinach. Byłam młoda i poza nim nie potrafiłam dostrzec nic innego. Do tej pory zastanawiam się, dlaczego nie kazał mi się odpieprzyć i nie załatwił sobie zakazu zbliżania się. Wtedy ja nie potrafiłam istnieć bez niego a on beze mnie. Russ jest starszy ode mnie o niespełna pięć lat. W momencie, kiedy ja uczęszczałam jeszcze do Collegu on skończył studia i chociaż wiedziałam, że ma w planach przeprowadzkę do innego miasta nie chciałam nawet przez chwilę myśleć o rozłące. Namawiał mnie wiele razy, abym rzuciła szkołę i z dnia na dzień pozostawiła swoje dotychczasowe życie. Zaślepiona uczuciami spakowałam pewnej nocy wszystkie swoje rzeczy, a następnego dnia rano, gdy zostałam sama w domu uciekłam uprzednio zostawiając rodzinie karteczkę z paroma banalnymi zdaniami i pożegnaniem. Na odwrocie zostawiłam tez nowy numer telefonu. Rodzice, parę lat później mieli do mnie wciąż żal, że tak ich potraktowałam, aczkolwiek wiedzieli, że nie muszą obawiać się o moją przyszłość, wydawało mi się że trafiłam na odpowiedniego mężczyznę.Nagle usłyszałam ciche skrzypniecie co oznaczało, że ktoś próbował zakraść się do pokoju. Odwróciłam się w stronę wyjścia i oznaczyłam Jego. W tej samej chwili on całkowicie niczego nie świadomy z ogromnym uśmiechem spojrzał na moją twarz i oczy przepełnione rozpaczą, smutkiem i żalem.
Angie LV
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz